Na długo przed pojawieniem się czekolady starożytni Majowie i Aztekowie pili gęsty gorzki napój z ziaren kakaowca.
Nazywali go „Xocolatl” – „gorzka woda”.
Uważali, że kakao to dar od bogów, który „otwiera serce” i dodaje siły ducha przed bitwą lub modlitwą.
Europejczycy natomiast, otrzymując kakao, zmieszali je z cukrem i przekształcili w słodycze.
Ale zgubiono główny sens: kakao nie jest deserem, ale funkcjonalnym produktem zapewniającym energię, skupienie i równowagę.
Prawdziwe, nieprzemysłowe kakao zawiera:
Teobrominę – naturalny stymulant, łagodniejszy od kofeiny, ale o dłuższym działaniu.
Fenyloetyloaminę – „cząsteczkę miłości”, która poprawia nastrój.
Magnez i żelazo – dla regeneracji układu nerwowego.
Kiedy pijesz prawdziwe kakao, nie „pobudza” ono, a raczej uziemia.
Nie masz skoków energii, po prostu stajesz się bardziej stabilny, spokojniejszy i skoncentrowany.
I tak, Majowie pili je przed medytacją, a nie przed deserem.
